TEST płytki prototypowej UDOO Quad S975-G000-2100-C2

przez , 12.sty.2015, w GŁÓWNA

Nazwa:  udoo_logo.pngWyświetleń: 80Rozmiar:  18.8 KB

W ówczesnych czasach postęp technologiczny przestał się przesuwać, a zaczął galopować. Duże zapotrzebowanie na cyfrowe nowinki przyspiesza tępo pojawiania się na rynku coraz to nowych urządzeń inteligentnych, różnego rodzaju gadżetów.
Podobnie jest w przypadku testowanej płytki prototypowej UDOO Quad. To co kiedyś nazywane było komputerem i zajmowało całe pomieszczenie (np. komputer ENIAC z 1943 r.) obecnie mamy na płytce drukowanej o wymiarach 11 x 8,5 [cm]. Porównanie to obrazuje jak bardzo zwiększyliśmy umiejętność miniaturyzacji, przy jednoczesnym wzroście wydajności urządzeń elektronicznych. Na tej niewielkiej przestrzeni projektanci UDOO umieścili wszystkie te elementy, które obecne są w pełnowymiarowym komputerze PC, czy laptopie.

Specyfikacja techniczna:
• Procesor: CPU Freescale i.MX 6 ARM Cortex-A9 Quad core 1GHz oraz Atmel SAM3X8E ARM Cortex-M3 CPU (same as Arduino Due)
• Układ graficzny: GPU Vivante GC 2000 + Vivante GC 355 + Vivante GC 320 oraz Integrated accelerators for 2D, OpenGL® ES2.0 3D and OpenVG™
• Pamięć RAM: 1GB DDR3
• Wejścia/wyjścia: W pełni dostępne: 76 (62 digital, 14 digital/analog)
• Wyjście HDMI
• Wyjście pod panel dotykowy LVDS
• USB: 2 Micro USB (w tym 1 OTG), 2 USB
• Wyjście audio, wejście mikrofonowe (typ jack)
• Czytnik kart pamięci microSD
• Złączę kamery CSI
• Zasilaie: 6 – 15 [V]
• Sieć: WiFi oraz wejście Ethernet RJ45 (10/100/1000 MBit)
• Złącze dyskowe SATA

TEST
Podłączenie płytki do telewizora bezpośrednio po wyjęciu jej z paczki nie zda egzaminu, ponieważ na początek musimy przygotować system, na którym będzie działać.
Do tego etapu będziemy potrzebowali obraz systemu Linux lub Android oraz kartę microSD. Nie musimy się jednak martwić, że jest to proces skomplikowany, bo tak naprawdę potrafi go przeprowadzić nawet bardzo mało doświadczona osoba.
Obraz wybranego przez nas systemu pobieramy ze strony producenta www.udoo.org .
Przechodzimy na zakładkę Download (Rys. 6 – nr 1), a następnie wybieramy z pośród dwóch oficjalnych systemów: UDOObuntu (linux) (Rys. 6 – nr 2) lub Android 4.3 Jelly bean (Rys. 6 – nr 3). Musimy jeszcze określić dla jakiej płytki prototypowej UDOO wybieramy plik – DUAL czy QUAD – w naszym przypadku jest to QUAD.

Nazwa:  pobieranie_opis.JPG<br /><br /><br />
Wyświetleń: 79<br /><br /><br />
Rozmiar:  55.8 KB

Rys. 6 Ekran pobierania systemu

Po pobraniu systemu musimy umieścić go na karcie microSD, jednak nie przez kopiowanie, ponieważ system musi być bootowalny, a więc uruchamiać się w momencie włączenia zasilania w płytce. Użyjemy do tego programu Win32 Disk Imager.
Jest to bardzo prosty w użyciu program, który został przedstawiony na rysunku 7.

Nazwa:  win32_opis.JPG<br /><br /><br />
Wyświetleń: 80<br /><br /><br />
Rozmiar:  27.5 KB

Rys. 7 Win32 Disk Imager

Zaczynami od kliknięcia w niebieską ikonkę folderu (Rys.7 – nr 1), powodującą otwarcie się kolejnego okna, w którym wybieramy obraz ściągniętego przez nas systemu. Upewniamy się, czy w pozycji (Rys.7 – nr 2) wyświetla nam się literka odpowiadająca za kartę microSD umieszczoną w czytniku komputera. Jest to ważne, ponieważ program ten przed zapisaniem obrazu systemu formatuje dysk, przez co możemy stracić ważne dane.
Po wczytaniu obrazu klikamy na Write (Rys.7 – nr 3) i potwierdzamy komunikaty.
Tak przygotowana karta może być teraz umieszczona w czytniku kart znajdującym się na płytce UDOO QUAD pod radiatorem. (Rys.8 – nr 1).

Nazwa:  karta_sd.JPG<br /><br /><br />
Wyświetleń: 80<br /><br /><br />
Rozmiar:  37.8 KB

Rys. 8 UDOO QUAD – czytnik kart microSD

Poniżej zaprezentowany został krótki film przedstawiający opisaną wyżej czynność przygotowującą system bootowalny na karcie pamięci. W przykładzie został użyty system Android.

Po podłączeniu niezbędnych urządzeń zewnętrznych (TV oraz myszka) i umieszczeniu karty pamięci z systemem możemy przystąpić do pierwszego uruchomienia UDOO QUAD.
Trwa to kilkadziesiąt sekund, po czym naszym oczom ukazuj się pulpit systemu Udobuntu (Linux).
W moim przypadku pojawił się pierwszy problem, ponieważ domyślnie UDOO obsługuje rozdzielczość FullHD (1920 × 1080), natomiast telewizor, do którego był podłączony tylko HD Ready (1366 x 768). Należało zmienić więc rozdzielczość, ponieważ niewidoczny był górny pasek.
Film drugi prezentuje pierwsze uruchomienie oraz procedurę zmiany rozdzielczości.

Kolejny film prezentuje dostępne aplikacje, które są preinstalowane. Dodatkowo z dostępnego „sklepu” możemy pobrać inne bardziej lub mniej przydatne programy.
Menu Sound&Video:
- Movie Player – odtwarzacz filmów
- Sound Player – odtwarzacz muzyki
- PulseAudio Volume Control – kontrola głośności
- PureData – środowisko programowania obiektowego
- QjackCtl – obsługa wejściowych urządzeń dźwiękowych (także Midi)
- WebCam Utility – narzędzia do obsługi kamery
Menu Programming:
W tym menu uzyskujemy dostęp do aplikacji umożliwiających programowanie. Zarówno kompilatorów jak i edytorów.
Menu Office:
- Document Viewer – przeglądarka dokumentów
Menu Internet:
- Przeglądarka internetowa
Menu Graphics:
- Document Viewer – ponownie przeglądarka dokumentów
- GIMP – edytor i przeglądarka plików graficznych
Menu Education:
- Scratch – edytor kodów programowania
Menu Accerssories:
- File Manager – menadżer plików
- Calculator
- Image Viewer – przeglądarka plików graficznych
- Keyboard – wirtualna klawiatura
- LXTerminal – Terminal Linuxa
- Leafpad – notatnik
- Xarchiver – program archwizujący

Po kliknięciu w prawym górnym rogu ukazuje nam się menu pozwalające nam wyłączyć zasilanie, wylogować się, uśpić, zrestartować płytkę lub zmienić użytkownika.

Po krótkim wprowadzeniu w interfejs UDOO QUAD pokażę na przykładzie prostego wysterowania wejściami / wyjściami zastosowanie GPIO (General Purpouse Inputs Outputs – wejścia/wyjścia ogólnego przeznaczenia) dostępnych na płytce.
Do naszej dyspozycji mamy 76 GPIO. Podpinając pod odpowiednie porty elementy elektroniczne (diody, przyciski, itp.) możemy stworzyć zaawansowany układ, którym będziemy sterować za pomocą UDOO QUAD.
Programowanie zaczynamy od uruchomienia preinstalowanego programu Arduino. Po jego uruchomieniu mamy wpisane dwie linie komend: void setup {} oraz void loop {}. Void Setup służy do przypisywania odpowiedniej funkcji danemu pinowi. W naszym przypadku nazwany wcześniej pin 13 jako „led” będzie pracował jako wyjście.

Void setup {
pinMode (led, Output);
}
Następnie w void loop musimy podać jaką funkcję będzie spełniał. Na początku podamy na diodę napięcie 5 [V] (stan wysoki), aby zaświecić LED.
Void loop {
digitalWrite (led, HIGH);
}
Mając gotowy kod wysyłamy go za pomocą skrótu Ctrl+U do sterownika. Kod jest kompilowany i sprawdzany pod względem poprawności składni.
Dodając dwie linie kodu w void loop możemy uzyskać pulsacyjne świecenie diody LED. W tym celu dodajemy opóźnienie (delay) podawane w mili sekundach oraz polecenie wyłączenia zasilania (stan niski – LOW). Poniżej pełen kod oraz film prezentujący działanie, a także zdjęcie podłączonej diody LED (Rys. 9).

Nazwa:  DSC01177.jpg<br /><br /><br />
Wyświetleń: 83<br /><br /><br />
Rozmiar:  80.8 KB

Rys. 9 Dioda LED wpięta w 13 wejście na płytce UDOO

KOD:

int led=13; void setup { pinMode (led, Output); } Void loop { digitalWrite (led, HIGH); delay (1000); digitalWrite (led, LOW); delay (1000); }

Dostępne porty USB oferują obsługę pendrive’ów oraz urządzeń typu Plug&Play (podłącz i używaj). Przez cały czas w jednym z portów USB 2.0 była podpięta mysz bezprzewodowa, natomiast na filmie 6 do wolnego portu wpięty zostaje pendrive. Skutkuje to podobnie jak w Windowsie pojawieniem się komunikatu o podłączeniu pamięci flash.

Oprócz systemu LINUX możemy posługiwać się także systemem android. Po przygotowaniu karty z obrazem systemu uruchamiamy go w identyczny sposób jak linux’a. Ekran Androida jest identyczny z tym jaki znamy z tabletów, czy smartfonów. Nie ma tu żadnych różnic. Android poprawnie wykrywa myszkę, za pomocą której możemy bez przeszkód poruszać się po menu bez użycia ekranu dotykowego.

Płytkę prototypową UDOO QUAD możemy także zastosować, aby wysterować silnik oraz wyświetlacz siedmiosegmentowy (rys 1).
Dla wysterowania wyświetlacza 7 – segmentowego (schemat 1) potrzebny jest dodatkowo układ 7447 wraz z odpowiednimi rezystorami (schemat nr 2).

Nazwa:  7seg.jpg<br /><br />
Wyświetleń: 52<br /><br />
Rozmiar:  15.8 KB

Schemat 1 Schemat elektryczny wyświetlacza

Nazwa:  7seg2.jpg<br /><br />
Wyświetleń: 53<br /><br />
Rozmiar:  3.5 KB

Rys. 1 Wyświetlacz 7 – segmentowy

Nazwa:  7447_1.jpg<br /><br />
Wyświetleń: 54<br /><br />
Rozmiar:  20.1 KB

Schemat 2 Podłączenie układu 7447

Nazwa:  7447_2.jpg<br /><br />
Wyświetleń: 54<br /><br />
Rozmiar:  2.5 KB

Rys. 2 Scalak układu 7447

Sterując wejściami układu 7447 uzyskujemy chcianą cyfrę na wyświetlaczu.
Aby sterowanie było możliwe musimy stworzyć tablicę z odpowiednią kombinacją załączanych wejść. Tablica musi być zapisana w kodzie binarnym, a więc reprezentującym potęgę cyfry dwa.
Poniżej w tabeli 1 została rozpisana kolejność podawania stanu wysokiego ( H – HIGH – 5[V]) na poszczególne piny oraz stanu niskiego (L – LOW – 0 [V]).

Nazwa:  TABLI.JPG<br /><br />
Wyświetleń: 54<br /><br />
Rozmiar:  32.1 KB

Tabela 1 Tabela kodu poszczególnych cyfr

Tak jak już było wspomniane wyżej kod binarny oparty jest na potędze liczby dwa. Każda cyfra ma przyporządkowane cztery wejścia sterujące oznaczone A, B, C oraz D. Litera A oznacza najstarszy bit, a więc 20, analogicznie B – 21, C – 22, D – 23.
Aby uzyskać przykładowo cyfrę trzy musimy podać stan wysoki (H – 5[V]) na wejście B oraz A, natomiast stan niski na D oraz C.

Wyjaśnienie:
1×20 (A)+ 1×21 (B) + 0×22 (C) + 0×23 (D) = 3

Wykonanie samej tablicy służy nam do tego, aby napisać poprawnie program. Pomocna będzie nam tu funkcja warunkowa switch…case. Jest to funkcja, której decyzje wykonywane są na podstawie tylko jednej zmiennej. Switch…case jest jednak w swojej prostocie bardzo przydatna, ponieważ jest szybko wykonywana i nie zaśmieca kodu programu.
Kod sterujący pracą wyświetlacza wygląda następująco:

int A=13;	//przypisanie GPIO 13 do zmiennej A
int B=12;	//przypisanie GPIO 12 do zmiennej B
int C=11;	//przypisanie GPIO 11 do zmiennej C
int D=10;	//przypisanie GPIO 10 do zmiennej D

void setup {
pinMode (A, Output);	//ustawienie GPIO jako wyjście
pinMode (B, Output);	//ustawienie GPIO jako wyjście
pinMode (C, Output);	//ustawienie GPIO jako wyjście
pinMode (D, Output);	//ustawienie GPIO jako wyjście
}

void wyswietlacz (unsigned char cyfra)		// funkcja sterowania dekoderem 7447
{

	switch (cyfra)
	{
		case 0: 				//ustawienie cyfry '0' dla dekodera
			digitalWrite (A, LOW);
			digitalWrite (B, LOW);
			digitalWrite (C, LOW);
			digitalWrite (D, LOW);
			brak;

		case 1:					//ustawienie cyfry '1' dla dekodera
			digitalWrite (A, HIGH);
			digitalWrite (B, LOW);
			digitalWrite (C, LOW);
			digitalWrite (D, LOW);
			break;

		case 2:					//ustawienie cyfry '2' dla dekodera
			digitalWrite (A, LOW);
			digitalWrite (B, HIGH);
			digitalWrite (C, LOW);
			digitalWrite (D, LOW);
			break;

		case 3:					//ustawienie cyfry '3' dla dekodera
			digitalWrite (A, HIGH);
			digitalWrite (B, HIGH);
			digitalWrite (C, LOW);
			digitalWrite (D, LOW);
			break;

		case 4:					//ustawienie cyfry '4' dla dekodera
			digitalWrite (A, LOW);
			digitalWrite (B, LOW);
			digitalWrite (C, HIGH);
			digitalWrite (D, LOW);
			break;

		case 5:					//ustawienie cyfry '5' dla dekodera
			digitalWrite (A, HIGH);
			digitalWrite (B, LOW);
			digitalWrite (C, HIGH);
			digitalWrite (D, LOW);
			break;

		case 6:					//ustawienie cyfry '6' dla dekodera
			digitalWrite (A, LOW);
			digitalWrite (B, HIGH);
			digitalWrite (C, HIGH);
			digitalWrite (D, LOW);
			break;

		case 7:					//ustawienie cyfry '7' dla dekodera
			digitalWrite (A, HIGH);
			digitalWrite (B, HIGH);
			digitalWrite (C, HIGH);
			digitalWrite (D, LOW);
			break;

		case 8:					//ustawienie cyfry '8' dla dekodera
			digitalWrite (A, LOW);
			digitalWrite (B, LOW);
			digitalWrite (C, LOW);
			digitalWrite (D, HIGH);
			break;

		case 9:					//ustawienie cyfry '9' dla dekodera
			digitalWrite (A, HIGH);
			digitalWrite (B, LOW);
			digitalWrite (C, LOW);
			digitalWrite (D, HIGH);
			break;
		default: break;
	}
}

Kolejnym zastosowaniem płytki UDOO QUAD jest możliwość wysterowania silników.
W tym celu potrzebujemy silnik prądu stałego na napięcie odpowiadające dobranemu sterownikowi silnika. Sterownik ten nazywany jest mostkiem H (Rys.3 oraz Schemat 3).

Nazwa:  mh_1.jpg<br /><br />
Wyświetleń: 54<br /><br />
Rozmiar:  5.9 KB

Rys. 3 Scalak mostka H

Nazwa:  mh_1_2.jpg<br /><br />
Wyświetleń: 54<br /><br />
Rozmiar:  6.4 KB

Schemat 3 Schemat mostka H

Mostek H poprzez odpowiednie wysterowanie cewkami umożliwia nam kontrolę kierunku obrotu wałem silnika. Z powyższego schematu (sch. 3) wynika, że przy zamknięciu S1 oraz S4 prąd popłynie torem zaznaczonym na czerwono i silnik będzie obracał się w jedną stronę, po zamknięciu styków S2 oraz S3 silnik zmieni kierunek obrotów.
Musimy pamiętać, aby nie doprowadzić do zamknięcia przeciwnych styków, gdyż może to doprowadzić do uszkodzenia silnika lub mostka H.
Niektóre silniki umożliwiają pracę z tzw. hamulcem, który realizowany jest właśnie przez krótkotrwałe zamknięcie przeciwnych styków.
W teście tym dodatkowo zostanie wykorzystany timer, a więc funkcja umożliwiająca zmianę parametrów, stanów co określony czas, który definiuje użytkownik.
W naszym przypadku funkcja TIMER zostanie użyta w celu obracania wałem silnika raz w jednym raz w drugim kierunku co określony czas.
Poniżej schemat podpięcia silnika oraz zasilania do mostka H:

Nazwa:  schemat.jpg<br /><br />
Wyświetleń: 53<br /><br />
Rozmiar:  39.6 KB

Schemat 4 Schemat podłączenia mostka H

Kod programu:

Kod:
Timers timer;		//tworzenie globalnego obiektu timera
int P=8;		//przypisanie zmiennej P do pinu nr 8
int L=7;		//przypisanie zmiennej L do pinu nr 7

void setup
{
	pinMode(P, Output)			//ustawienie GPIO jako wyjście
	pinMode(L, Output)			//ustawienie GPIO jako wyjście

	timer.attach(0, 5000, prawo)		//ustawienie TIMERA na 5 sek dla obrotow w prawo
	timer.attach(1, 3000, lewo)		//ustawienie TIMERA na 3 sek dla obrotow w lewo
}

void prawo ()
{
	digitalWrite (P, HIGH);		//funkcja dla obrotów w prawo
}

void lewo ()
{
	digitalWrite (L, HIGH);		//funkcja dla obrotów w lewo
}

void loop
{
timer.process ();			//ciągła aktualizacja TIMER'a
}

Opisywane układy zmontowane na płytce stykowej:

Nazwa:  1.jpgWyświetleń: 54Rozmiar:  98.0 KB

PODSUMOWANIE

Płytka prototypowa UDOO QUAD ma w sobie ogromny potencjał, który w odpowiednich rękach może z niej stworzyć centrum sterowania inteligentnym domem, pojedynczym urządzeniem, czy zamienić zwykły telewizor w smart TV.
Moim zdaniem umożliwienie pracy zarówno na Linuxie jak i Androidzie było bardzo mądrym posunięciem, ponieważ umożliwia to wybór preferowanej przez nas platformy.
Mimo wszystko jednak za pomocą systemu Linux możemy wykonywać bardziej skomplikowane operację i to właśnie ten system poleciłbym do użytku wraz z UDOO. Androida traktowałbym jako ciekawy dodatek.
Na pochwałę zasługują niewielkie rozmiary, brak aktywnego chłodzenia, co powoduje redukcję hałasu do zera, a także liczne wejścia, do których możemy podłączyć zewnętrzne komponenty. Opis procedury startowej, sposób przygotowania karty także przedstawiony jest w sposób bardzo jasny i czytelny.
Sporym minusem, który zauważyłem od samego początku jest brak chociażby zasilacza sieciowego. Kupując tak zaawansowany miniPC życzylibyśmy sobie choć zasilacz. Oczywiście brak dodatkowych modułów w zestawie mógłby być także minusem, jednak żaden z dostępnych na rynku konkurentów nie oferuje takich zestawów.
Ogólna ocena na jaką zasługuje UDOO QUAD to bardzo dobry i z pewnością mogę polecić ten produkt osobą zainteresowanym nowoczesnymi technologiami, automatyzacją oraz domowym majsterkowaniem.

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

USB – Uniwersalny, ale nie do końca..

przez , 10.kwi.2014, w Artykuły, GŁÓWNA

USB skrót pochodzący od angielskiej nazwy Universal Serial Bus, a więc uniwersalna magistrala szeregowa.

Pierwsza generacja opracowanego wspólnie przez Microsoft, Intel, Compaq, IBM i Dec nosiła symbol USB 1.1 i powstała 17 lat! temu w 1998 roku. Od tego czasu wygląd wtyczki nieznacznie się zmienił, a mając na myśli zmiany chodzi bardziej o wprowadzenie nowych typów wtyków.
Standard USB 2.0, który występuje obecnie w nie myląc się każdym komputerze klasy PC, laptopie został wprowadzony dwa lata później po młodszym „bracie” – a mianowicie w 2000 roku. Czym się charakteryzował? Zwiększoną aż 40-krotnie prędkością transmisji danych. O ile w USB 1.1 oferowany był przesył danych na poziomie 1,5 MB/s, tak w USB 2.0 osiągnięto 60MB/s. Poza wzrostem prędkości napięcia oraz prądy nie zmieniły się pozostając na poziomie 5[V] i 500 [mA].

Bardzo istotną zaletą USB jest możliwość pracy w sieci. Zgodność ze standardem Plug and Play powoduje to, że używając koncentratorów USB możemy połączyć do 127 urządzeń w topologii drzewa. Musimy jednak pamiętać, że każde z tych urządzeń ma jakąś moc, co ograniczy wykorzystanie hubów USB.

Standard USB wymaga kontrolera magistrali (hosta), dlatego niemożliwe jest bezpośrednie połączenie dwóch komputerów PC, laptopów czy urządzeń peryferyjnych. W ofertach sklepowych dostępne są przewody posiadające układ będący odpowiednikiem hosta USB. Dzięki takiemu rozwiązaniu możemy łączyć PC, czy laptopy ze sobą.

USB 3.0 – młodszy brat jest szybszy…

…i to o wiele. Standard ogłoszony na targach CES w 2008 roku potrafi przesyłać dane z prędkością 640 MB/s. Zmiana nie dotyczy tylko prędkości transferu danych, w USB 3.0 dostępne są dwa dodatkowe, ekranowane przewody do transmisji Full-duplex (transmisja jednocześnie w obu kierunkach bez spadku prędkości), dlatego możliwy był wzrost prędkości. Poprzednie standardy działały w technologii Half-duplex, a więc transmisja wykonywana jest naprzemiennie, co wpływa negatywnie na prędkość wysyłanych lub odbieranych danych.

Do naszej dyspozycji mamy także większe natężenie prądu, które wynosi 900 [mA], co daj nieco większe możliwości, jeżeli chodzi o podłączanie urządzeń peryferyjnych. Takie natężenie zapewni znacznie szybsze naładowanie smartphona niż w standardzie 2.0.

Powyżej zostały zaprezentowane rodzaje gniazd standardu USB. Nazywa się uniwersalnym, jednak czy aby do końca tak jest?

Jeżeli sądzicie, że mamy już wystarczająco dużo rodzajów wtyków, to zawiedziecie się, ponieważ przedstawiony w połowie 2013 roku standard USB 3.1 wprowadzi zupełnie nowe, symetryczne gniazdo. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie będziemy mieli już problemów z identyfikacją strony wsuwanego pendrive’a czy przewodu USB.
Na takie rozwiązanie przyjdzie nam jednak poczekać jeszcze około roku, ponieważ wprowadzenie standardu USB 3.1 przewidziane jest na pierwszy kwartał 2015 r.

Nowe USB będzie oferowało przesył danych na poziomie 1280 [MB/s] i wiadomo, że będzie kompatybilne z USB 2.0 oraz 3.0

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Powrót… :)

przez , 10.kwi.2014, w Artykuły, GŁÓWNA

Witam Was :)

Troszkę mnie tu nie było… a to z racji braku czasu.
Mam nadzieję, że uda mi się nadrobić stracony czas :)

Pozdrawiam i obiecuję, że już niedługo ukaże się kolejny test / artykuł ;)

Fillipo

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , więcej...

Drugie tchnienie LG Swift’ów..

przez , 18.wrz.2013, w Artykuły, GŁÓWNA


Wszyscy wiedzą, że postęp technologiczny rozwija się w takim tempie, że żaden z szanujących się koncernów elektronicznych nie pozwoli sobie na stagnację.
Sytuacja także dosięgnęła koreańskiego giganta LG, który to postanowił odświeżyć i nieco wzmocnić bardzo popularną serię smartphonów Swift oznaczonych literą „L”.

Mowa tutaj o LG Swift L3, L5, L7 oraz L9. Telefony te rozeszły się w takim tempie, że koncern miał problemy w dostawach ich do dystrybutorów.
W głównej mierze sukces ten zawdzięcza dwóch budżetowym modelom jakimi są L3 oraz L5.
Większość operatorów komórkowych proponowała te telefony za symboliczną złotówkę, co spowodowało ogromne zainteresowanie i zepchnęło przestarzałe i wolne Nokie „za złotówkę” na bok. Nikt się wtedy nie zastanawiał czy brać Nokię czy LG, ponieważ odpowiedź była z góry jasna. Lepiej wziąć coś lepszego, szybszego, ładniej wyglądającego za tę samą cenę.

Taka tendencja utrzymywała się przez około pół roku, po czym zainteresowanie stopniowo zaczęło maleć, wtedy też LG podjęło decyzję o odświeżeniu zarówno budżetowych (L3 oraz L5) jak i nieco mocniejszych (L7 oraz L9) modeli.

Na pierwszy ogień poszły tańsze Swifty. L3 otrzymał nowy wyświetlacz, wykonany w technologii IPS, więcej RAM’u, pamięci użytkownika, a także mocniejszy procesor. Ostatnią zmianą była aktualizacja softu z przestarzałego Androida 2.3 do Androida 4.1.
Kosmetycznie telefon w zasadzie się nie zmienił.
Jeżeli chodzi o L5 sytuacja wygląda troszkę gorzej. W wersji drugiej, smartphon, otrzymał także wyświetlacz wykonany w technologii IPS, mocniejszy procesor i zaktualizowany system (z 4.0 do 4.1), jednak jeżeli chodzi o pamięć zarówno RAM i użytkownika, pozostało tu bez zmian.
Porównując z L3 można zauważyć, że więcej uwagi poświęcono Swiftowi o niższym numerze.
Zabieg ten jest jednak sprytnie przemyślany, ponieważ to tanie smartphony, które posiadają dobre specyfikacje poprawiają obroty koncernu.

Przyjrzyjmy się modelom z wyższej półki. Jeżeli chodzi o L7, to zmniejszono wymiary obudowy, pozostawiając ten sam wyświetlacz IPS 4,3 cala o rozdzielczości 480 x 800 pix.
Duża zmiana nastąpiła wewnątrz smartphona, ponieważ zamieniono jednordzeniowy procesor Qualcomm MSM7227A Snapdragon o taktowaniu 1 [GHz] na dwurdzeniowy Qualcomm Snapdragon MSM8225 z taktowaniem 1 [GHz] na rdzeń. Jeżeli chodzi o RAM, to LG Optimus L7 otrzymał zastrzyk dodatkowych 256 MB i posiada teraz 768 MB RAM. A to nie koniec zmian, ponieważ aparat także zyskał nową moc, posiada teraz nie 5 [MPx], a aż 8 [MPx]. Taki sam aparat posiada chociażby Samsung Galaxy S3 oraz LG L9 II.
Ten ostatni debiut miał dokładnie wczoraj (17.09.2013), a zmiany wydają się być kosmetyczne. Dwurdzeniowy procesor o taktowaniu 1 [GHz] zamieniono na taktowany częstotliwością 1,4 [GHz], pamięć użytkownika oraz RAM pozostała taka sama jak ta w modelu pierwszej generacji.
LG Optimus L9 II otrzymał aparat 8 MPx i ulepszoną przednią kamerę wideo-rozmów – z VGA na 1,3 MPx.
Bardzo dobrym posunięciem było ulepszenie wyświetlacza, który miło tego samego rozmiaru (4,7 cali), posiada teraz 1280 x 720 pikseli i wykonany jest w technologi True HD IPS.
W tym modelu najbardziej zauważalna jest zmiana kosmetyczna, ponieważ L9 z kanciastego smartphona stał się telefonem o bardzo ładnie zaokrąglonych narożach.

 Podsumowując, możemy zauważyć, że koncern LG bardzo poważnie wziął sobie do serca możliwość utraty klientów i sprytnymi zabiegami odświeżył dobrze wszystkim znane modele swoich smartphonów.

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Inteligentne odmierzacze czasu..

przez , 12.wrz.2013, w Artykuły, GŁÓWNA

 

 

Po małej przerwie pora zaktualizować doniesienia ze świata na temat nowinek technicznych, a te wraz ze zbliżającym się nadejściem jesieni coraz liczniej nas atakują.

Dzisiaj pod lupę weźmiemy inteligentne odmierzacze czasu, które ze zegarkiem mają tyle wspólnego co obecne smartphony z dzwonieniem.. a więc to co kiedyś było ich podstawowym zadaniem dzisiaj schodzi na boczny tor.

 Pierwszy smart watch jaki przedstawiamy to propozycja od Sony. Nazwany bez zbędnych dodatków: SmartWatch. Prosta i trafiająca idealnie w przeznaczenie produktu nazwa mówi nam w zasadzie wszystko. Jednak czy aby na pewno? :)

Na początek przyjrzyjmy się designowi. Zegarek wygląda bardzo porządnie oraz elegancko. Ze spokojem można ubrać go do koszuli, garnituru, a także do dresu podczas treningu. Takie projektowanie gadżetów jest już bardzo popularne, ponieważ trafia on do dużej grupy użytkowników.

 
Bardzo duży plus dla Sony, ponieważ oprócz proponowanych kolorów pasków, możemy założyć do SmartWatch’a własny pasek o szerokości 20 [mm].

Wróćmy jednak do funkcjonalności, która jak na tak drobny gadżet jest dość spora.
Wiadomo, że w SmartWatch’u nie znajdziemy slotu na kartę pamięci ani na kartę SIM, na daremno także szukać WiFi. Jednak są to zbędne rzeczy, ponieważ tak naprawdę inteligentny zegarek Sony ma służyć jako pilot do naszego smartphona.
Dzięki komunikacji Bluetooth (do 10 [m]) możemy dostawać informację o przychodzącej wiadomości SMS, E-mail, a także o dodanych postach na Facebooku czy Twitterze. Co więcej, możemy także odczytywać te wiadomości na wyświetlaczu zegarka. Producent niestety nie podaje wielkości wyświetlacza, a jedynie technologię w jakiej został wykonany – OLED UI (o tej technologii poinformujemy w osobnym artykule).
Zegarek jest kwadratowy o wymiarach 36 [mm] x 36 [mm] i grubości 8 [mm], co jest bardzo dobrym wynikiem. Waży przy tym razem z paskiem około 40 gramów, z czego samo urządzenie około 16 gramów.
Gadżet ten na pewno spodoba się osobom uprawiającym jogging, jazdę na rowerze, a także osobom słuchającym muzyki z telefonów. Od teraz będą one mogły sterować najważniejszymi funkcjami telefonu z poziomu zegarka, bez konieczności wyjmowania smartphona  z kieszeni.
Na koniec warto dodać, że zegarek działa pod system Android, co daje nam możliwość pobierania dodatkowych aplikacji, które jeszcze bardziej ułatwią nam używanie SmartWatch’a.
Przewidywana cena w granicach 300 – 350 zł.

 

Nieco inny koncept narodził się w głowach inżynierów z Nissana. Może to i dla wielu zaskoczenie, ale ta mająca niewiele wspólnego z elektroniką firma, postanowiła zrobić prezent dla posiadaczy samochodów tej marki.
W wyniku takiego kaprysu powstał Nissan Nismo Watch. I pewnie jak się domyślacie jest to inteligentny zegarek, który oprócz normalnych funkcji standardowego odmierzacza posiada funkcje, które łączą kierowcę ze swoim samochodem.
Produkt Nissana nie jest jednak przeznaczony dla każdego samochodu tej marki. Fani motoryzacji już w nazwie gadżetu domyślili się, że chodzi jedynie o część koncernu odpowiedzialnego za sporty motorowe. Nismo bowiem jest dla Nissana tym, czym AMG dla Mercedesa – tworzą usportowione wersje samochodów i przystosowują je na tor.

 

 

 Wróćmy jednak do Nismo Smart Watch’a. Gadżet ten poprzez połączenie z samochodem umożliwia wyświetlanie parametrów jego pracy, gromadzenie tych informacji, a także wysyłanie ich na portale społecznościowe.
Zegarek posiada także funkcje monitorowania parametrów biologicznych kierowcy, takich jak tętno, czy monitorując pracę serca. Zapowiedziana kolejna generacja zegarka ma posiadać również możliwość pomiaru temperatury.

Zegarek ten nie jest więc standardowym Smart Watchem służącym do sterowania smartphonem, a swoistym „pamiętnikiem” osiągów sportowych oraz parametrów życiowych z toru. Jest to ciekawa propozycja, jednak skierowana do bardzo okrojonej liczby odbiorców.

Ostatnią propozycją jest Samsung Galaxy Gear.
Zegarek posiada bardzo ciekawy design i podobnie jak SmartWatch od Sony także pasuje do większości ubiorów.
Możemy wybrać gadżet w sześciu wersjach kolorystycznych, które są bardziej stonowane od tych, które zaprezentowało Sony.

Funkcje, jakie Samsung zaprezentował na targach IFA 2013 pozwalają sądzić, że zegarek ten oprócz sterowania smartphonem dostarcza dużo niezbędnych informacji.
Wyposażony jest także w kamerę, co wyróżnia go w porównaniu z poprzednimi dwoma propozycjami.
Potrafi także wyświetlać informację o połączeniach przychodzących i umożliwia ich odrzucanie, bez potrzeby wyjmowania telefonu z kieszeni.
Posiada także funkcje SMS, kalendarza, organizera, wyświetlania pogody.
Zegarek działa pod kontrolą systemu Android, obsługuje dodatkowe aplikacje, pobierane ze sklepu Google.
Nie znajdziemy na nim jednak przycisku cofania znanego z telefonów Samsunga, a to dlatego, że sterujemy nim za pomocą gestów wykonywanych palcem na jego wyświetlaczu.
Jak na „inteligentny zegarek” posiada dość dobre parametry – procesor 800 MHz, 4 GB wbudowanej pamięci i aparat z rozdzielczością 1,9 MPx.
Cena tej konfiguracji nie jest jeszcze znana.

 Podsumowując, każdy z zaprezentowanych Smart Watchy ma zalety jak i wady, a ich użyteczność każdy musi ocenić we własnym zakresie, bo po co nam kolejny „mini smartphon” na ręce lub pilot do sterowania tym większym w kieszeni…
Są to dość nowe gadżety i musimy poczekać na rozwój tej gałęzi techniki.

 

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , więcej...

Manipulator Vellman KSR 10 – ramię robota dla początkujących

przez , 27.sie.2013, w GŁÓWNA

Wstęp

Nadeszła pora na kolejny test urządzenia, dzięki zaufaniu i uprzejmości Conrada 
Przedmiotem testów było ramię robota (manipulator) firmy Vellman. Oznaczenie modelu KSR 10.
Czy jest to tylko zabawka? Jakie ma wady i zalety? Czym zaskoczyło na plus i minus…
Na te pytania odpowiem w dalszej części.
Zapraszam do lektury testu.

Specyfikacja techniczna

  • Napęd ramienia – 5 silniczków DC (niestety brak oznaczeń, zarówno na obudowach jak i w instrukcji)
  • 5 przegubów
  • Zasilanie – 4 baterie LR20
  • Wysokość ramienia – maksymalnie 38 [cm]
  • Maksymalny udźwig – 100 [g]
  • Wbudowana dioda LED (biała)
  • Wymiary ramienia – (DxSxW) 22,85 x 16 x 38 [cm]
  • Waga – 660 [g]

Opis produktu

Na drugi dzień po otrzymaniu informacji o wysłaniu paczki przez Conrada dzwoni kurier i dostarcza paczkę. Nie zdziwiło mnie to, taki standard Conrad zapewnił także przy pierwszych moich testach.
Przesyłka dość spora, wewnątrz „powietrzne poduszeczki” zabezpieczające całą zawartość. Każdy dostawca powinien brać przykład z tak pakowanych paczek!
Tak wyglądało to w rzeczywistości:

Po przebrnięciu przez „powietrzne przeszkody” oczom ukazało się pudełko z wyczekiwanym ramieniem.

Wnętrze kartonika skrywało bardzo dobrze popakowane części mechaniczne oraz z tworzywa. Wszystkie znajdowały się we woreczkach, zamkniętych za pomocą zgrzewania. Dzięki takiemu pakowaniu nie musieliśmy szukać części w stosie lecz przygotować je sobie do montażu w sposób wygodny dla nas.
Dodatkowo silniki oraz płytki PCB (złączowa oraz kontrolera) zapakowane były w folię bąbelkową.
Na samym dnie znajdowała się instrukcja obsługi oraz montażu. Napisana w sześciu językach, także w naszym ojczystym. Za co należy się plus dla producenta.

Opis części:

Jak już wcześniej było wspomniane, w zestawie znajduje się pięć silniczków prądu stałego wraz z kondensatorami ceramicznymi.
Każdy z silniczków posiada po dwa przewody oznaczone kolorami. Dwa z nich posiadały przewody niebiesko – czarne, kolejne dwa przewody czerwono – czarne, natomiast ostatni posiadał przewody żółto – czarne.

Na końcach przewodów znajdują się wtyki do połączenia silników na płytce za pomocą tzw. goldpinów.

Płytka połączeniowa posiada na swojej wierzchniej stronie rząd goldpinów umożliwiających podpięcie czterech silników oraz diody LED. Posiada także wtyk od złącza baterii, a także masy.
Największe złącze służy do podłączenia kontrolera.
Zastosowanie goldpinów na złącza bardzo usprawnia łączenie podzespołów, a odpowiednie ich podpisanie na płytce uniemożliwia popełnienie błędu przy podpinaniu elementów.
Wykonanie to zasługuje także na pochwałę.

W trzech osobnych woreczkach znajdują się zestawy kół zębatych, sworzni oraz śrubki i nakrętki.
Jak można zauważyć na zdjęciach koła zębate są w różnych kolorach, co w znacznym stopniu ułatwia montaż i sprawia, że składanie kolejnej z rzędu przekładni postępuje coraz sprawniej.

Mając na uwadze fakt, że w instrukcji montażu ramienia każdy element opisany jest jednoznacznie składanie manipulatora jest czystą przyjemnością, a także zabawą z która poradzą sobie osoby nie mające styczności z takimi rzeczami.
Tak prezentuje się stron ze spisem (opisem) elementów:

W pozostałych trzech woreczkach znajdują się styki kontrolera, styki baterii, a także dioda LED i gumowe naklejki na szczęki manipulatora.

Czas rozpakować części z tworzywa.
Zostały one także pogrupowane i oznaczone zarówno wielkimi literami jak i cyframi.
Bardzo dobrym pomysłem było połączenie elementów z jednej grupy sztywnym tworzywem, przez co zapewniło to łatwość w odnajdywaniu kolejnych części.

Montaż ramienia

Pierwsze elementy, które zostały zmontowane to przekładnia wraz z silnikiem. Na jeden taki zestaw składały się cztery koła zębate, dwa sworznie, silnik, cztery nakrętki oraz dwie śrubki. Silnik przekazuje napęd na przekładnię za pomocą ślimaka zamontowanego na wale wyjściowym.

W obudowie napędu przewidziano także miejsce na wyprowadzenie przewodów silnika, przez co jest on stabilnie osadzony i nie przemieszcza się podczas pracy ramienia. Jest to bardzo ważne, ponieważ w momencie ruchu na silnik działają obciążenia i każdy jego ruch przenosi się na dokładność osiąganej pozycji.
Przewody unieruchamiane są w zaczepach, co obrazuje ostatnia fotografia.

Tak prezentuje się zestaw złożonych czterech napędów:

Kolejnym etapem montażu była podstawa manipulatora. Dzięki odsunięciu pojemnika na baterie (4 x LR20) od osi robota został uzyskany bardzo dobry rozkład masy, gwarantujący podniesienie przez ramię na maksymalnym wychyleniu dopuszczalnego obciążenia.
Bardzo dobrze rozwiązany pomysł na stabilność.
Kolejnym atutem podstawy są dwie łapy wychodzące spod osi ramienia. Gwarantują one dodatkową stabilność przy obrocie manipulatora.

W podstawie umieszczony został jeden z napędów odpowiedzialny za obrót ramienia, a także styki baterii.

Na podstawę nałożony został element ochronny wraz z kołem zębatym. Do niego przymocowany jest kolejny napęd odpowiadający za pochylanie ramienia.
Silnik z przekładnią mocowany jest za pośrednictwem łącznika z czterema otworami na śrubki. Sam łącznik przykręcony jest do napędu za pomocą dwóch śrubek wraz z dużymi podkładkami, które spełniają rolę lepszego docisku łącznika do zestawu napędowego, przez co zmniejszone są luzy przy przesuwie ramienia.

Odkładamy podstawę na bok i zabieramy się za montaż właściwego ramienia, składającego się z połączonych dwóch silników z przekładniami.
Łączenia dokonujemy za pomocą dwóch elementów z tworzywa oraz ośmiu śrubkom. Mimo, że elementy wykonane są z tworzywa, to sztywność połączenia jest bardzo dobra i nie ma możliwości poruszenia poszczególnymi napędami.
Do takiego zestawu napędowego dołączamy mocowanie, które później posłuży do usadowienia szczęk manipulatora.

Tak przygotowane elementy montujemy do podstawy, a ruchliwość uzyskujemy dzięki łącznikowi z kolejnym kołem zębatym, przykręcanym do napędu na elemencie ochronnym podstawy.
Ramię zaczyna osiągać swój wyjściowy kształt 

Przedostatnim etapem montażu ramienia Vellman KSR 10 jest złożenie mechanizmu otwierania i zamykania szczęk. Tutaj wykorzystujemy ostatni, piąty silnik DC oraz zestaw kół zębatych jako przekładnię.
Silnik wraz z przekładnią zamknięty zostaje w dość wymyślnie wykonanej obudowie. Cały mechanizm opiera się o połowiczne koła zębate oraz cięgna.
Element ten jest jednym z najbardziej skomplikowanych etapów składania manipulatora.
Oprócz przekładni, którą stosunkowo łatwo złożyć, występuje tutaj bardzo dużo części wchodzących w skład układu cięgien odpowiedzialnych za ruch szczęki.
Kolejny raz producent pomyślał o bardzo prostym, a za razem skutecznym sposobie wyprowadzenia przewodów, dzięki któremu, ruch ramienia nie powoduje ich przemieszczania, a co za tym idzie przesuwania silnika.

Na szczęki zostają naklejone uchwyty wykonane z gumowej pianki, dzięki którym chwyt jest pewniejszy i nie zdarzają się ześlizgnięcia.

Między szczękami znajduje się dodatkowo dioda LED w kolorze zimnym białym, która umożliwia zabawę przy słabszym oświetleniu 
Na diodę zakładany jest ochronny pierścień z tworzywa, który dodatkowo eliminuje rozbłysk światła dookoła szczęki i koncentruje je w kierunku palców chwytaka.

Na mechanizm zakładany jest ochronny kawałek tworzywa i szczęka gotowa jest do przymocowania na ramię.

Nad pojemnik baterii zostaje przykręcona płytka PCB oraz podłączone zostają piny od baterii, masa oraz silnik odpowiedzialny za obrót ramienia.
Pozostałe cztery silniki zostają wpięte w momencie umieszczenia obudowy płytki.
Obudowa ta oprócz otworu umożliwiającego wpięcie silników posiada także miejsce na wpięcie kontrolera.

Przewody prowadzone są wzdłuż ramienia, mocowane do uchwytów na przewody. Takie rozwiązanie pozwala utrzymać przewody w ładzie, nie pozwalając im się plątać, a za razem umożliwia przemieszczanie się podczas wychylenia ramienia.

Na sam koniec został do zmontowania jeden z ważniejszych elementów ramienia. Chodzi oczywiście o kontroler.
Składa się on z obudowy, pięciu drążków oraz przełącznika odpowiedzialnego za włączanie i wyłączanie diody LED.
Elementem umieszczonym na stałe na płytce PCB jest jedynie przełącznik. Blaszki od drążków należy przykręcić śrubkami.
Do górnej części obudowy mocujemy drążki i całość łączymy ze sobą za pomocą śrubek.
Tym sposobem otrzymujemy gotowy mini panel sterowniczy.

Każdy z drążków opisany jest symbolem silnika, którym steruje (M1 – M5). Drążki odpowiedzialne za wychylanie ramienia oraz otwieranie i zamykanie szczęki umieszczone są pionowo, natomiast drążek od obrotu – poziomo. Tak rozwiązane rozmieszczenie zapewnia bardzo intuicyjną obsługę, bez potrzeby zerkania na panel.

Panel łączony jest także za pomocą goldpinów, a więc jest to bardzo wygodne i szybkie połączenie.

Gotowy manipulator VELLMAN KSR 10 prezentuje się w następujący sposób:

Filmy

 

Zalety i wady

ZALETY

  • Opis części i instrukcja montażu – za to wielki plus, ponieważ nawet dziecko powinno sobie z tym poradzić
  • Wykonanie i spasowanie elementów z tworzywa
  • Sposób podłączania silników – goldpiny (szybko i bezproblemowo)
  • Gumki na szczękach poprawiające przyczepność
  • Zmyślność wykonanych części (kształt) imitujących „poważne”, przemysłowe manipulatory

WADY

  • Jak dotąd przeszkadzała mi tylko jedna rzecz wynikająca z zastosowanych silników, mianowicie dokładność pozycjonowania. Oczywiście nie wyobrażam sobie zastosowania silników krokowych ze względu na koszty i przeznaczenie tego manipulatora 
    Jednak niemniej jest to minimalną wadą.

Podsumowanie

Pora na podsumowanie całości.. Ogólnie jestem bardzo wdzięczny ekipie Conrada za wybranie mnie do testów, ponieważ sam montaż, a później zabawa sprawiła mi tyle radości, że poczułem się jak dzieciak z klockami Lego 
Poza tym panel sterowniczy z moich rąk przeszedł przez kilkanaście kolejnych i każdemu manipulowanie nim sprawiało wielką frajdę.
A rozpiętość wieku sięgała od 7 do 55 lat 

A teraz tak bardziej technicznie..
Jeżeli chodzi o jakość, to zostałem mile zaskoczony. Na początku myślałem, że tworzywo sztuczne średnio będzie się spisywać, jednak na tą chwilę nie zauważyłem żadnych uszczerbków. Podobnie jeśli chodzi o koła zębate, nie przepuszczają zębów, działają jak należy.
Oczywiście manipulator w ciągłych testach, tak więc jeżeli pojawią się jakieś problemy to nie omieszkam ich opisać 
Porównując go do normalnych, przemysłowych manipulatorów oczywiście lekko byśmy się zdziwili, zaczynając od precyzji, kończąc na sterowaniu, jednak jako na początek przygody z takimi urządzeniami myślę, że jest to idealne rozwiązanie, aby poznać zasadę ich funkcjonowania i ruchu.

Tak już całkiem na zakończenie uważam, że jest to zabawka, jednak dla kogoś, kto pasjonuje się tego typu sprzętem, będzie stanowiła nie lada gadżet. Poza tym możliwość złożenia go osobiście sprawia wiele przyjemności i satysfakcji.
Polecam więc go z czystym sumieniem zarówno dużym jak i małym fanom techniki 

PS.
Planowana mała modyfikacja – zamiana zasilania bateryjnego na zasilacz 

Ze swojej strony chciałbym podziękować (już po raz drugi) ekipie CONRADA za obdarzenie mnie zaufaniem i wybranie do testów 

LINK DO PRODUKTU NA STRONIE CONRAD:

http://www.conrad.pl/websale7/?Ctx=%7bver%2f7%2fver%7d%7bst%2f3ec%2fst%7d%7bcmd%2f0%2fcmd%7d%7bm%2fwebsale%2fm%7d%7bs%2fconrad%2fs%7d%7bl%2f01-aa%2fl%7d%7bp1%2f13a7214058e969006c3d7c96817a1d70%2fp1%7d%7bmd5%2fa59c8e6fa1bad602bd4ce6d3457b8acc%2fmd5%7d&act=product&prod_index=079655&cat_index=SHOP_AREA_212006_2420180&otp1=tablink2

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Gorilla Glass – twardy jak…

przez , 27.sie.2013, w Artykuły, GŁÓWNA

Większość słyszała nie wszyscy do końca wiedzą co i jak… Tak w skrócie można przedstawić szkło pokrywające już miliardy urządzeń elektronicznych.
Znajduje się na telefonach, nawigacjach, odtwarzaczach MP4, przenośnych konsolach, a nawet w laptopach i telewizorach.
Wszystko zaczęło się od Steva Jobs’a, który to szukając ekranu dla swojego iPhone wybrał Gorilla Glass firmy  Corning Glass Works. Później szkło sprzedawało się jak „ciepłe bułeczki”.

Na czym polega ten fenomen? Ano na zwiększonej wytrzymałości na uszkodzenia.
Każda osoba kupująca telefon, smartfona chce, aby spotkanie z kluczami w kieszeni, czy drobnym piaskiem nie kończyło się porysowaną szybką.

Czynnikiem decydującym o dobrych właściwościach wytrzymałościowych jest proces produkcji szkła Gorilla Glass.
Wykonane z alkalicznego glinokrzemianu poddawane jest chemicznemu hartowaniu. Zanurzone w 400 stopniowym roztworze azotanu potasu szkło pozbywa się jonów potasu, które zastępowane są przez jony sodu. W wyniku takiej reakcji po wystygnięciu właśnie te jony umacniają szkło.

Obecnie na rynek trafia już trzecia generacja „gorylowego szkła”. Zaprezentowane zostało na targach CES 2013, a w urządzeniach zobaczymy je za około pół roku.
Producent (Corning Glass Works) zapewnia, że zmienił skład chemiczny na poziomie molekularnym i udało im się uzyskać jeszcze większą wytrzymałość przy 0,5 [mm] grubości.

Film prezentujący testy Gorilla Glass na targach CES 2013

Czy ta wzmacniana szybka ma same zalety? No i tutaj zdania są podzielone.

Na Youtube możemy znaleźć wiele filmów prezentujących uderzający młotek w szybkę smartfona, czy nawigacji, która bez problemu i żadnego śladu wytrzymuje to. Jednak na forach znaleźć można sporo wypowiedzi głoszących o pękającej szybce po upadku na stół, czy po wyciągnięciu z kieszeni.
Osobiście „udało” mi się pokonać Gorilla Glass 2 na LG L9 w starciu z chodnikiem… Po podniesieniu telefonu ujrzałem pięknego „pajączka”, niemniej szybka uchroniła wyświetlacz, który w pełni funkcjonował.

Ocenę tego „przeźroczystego złota” pozostawiam do własnej interpretacji.
Na koniec dodam, że z masowego produktu, Gorilla Glass stało się w zasadzie autonomicznym gadżetem przynoszącym zyski liczone w miliardach dolarów.

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , , , , więcej...

Spotkanie z Windows Phone 8, czyli HTC 8s w testowym natarciu

przez , 13.sie.2013, w GŁÓWNA

 

Niedawno w moje ręce trafił HTC 8s. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Telefon wykonany porządnie (na pierwszy rzut oka), dobre materiały, przyjemny w dotyku :)
Wyświetlacz wydaje się być wystarczający. Pod nim widzimy trzy przyciski (choć to za duże słowo.. bardziej pasuje trzy miejsca dotykowe), które umożliwiają cofnięcie (strzałka skierowana w lewo), wejście bezpośrednio na pulpit (logo windows) oraz włączenie wyszukiwarki (logo lupy).
Na odwrocie widzimy w centralnej części logo htc. Na górze niewielkie okienko aparatu, a obok niego dioda LED służąca za.. no właśnie… lampę błyskową? Przyjmijmy, że za element doświetlający zdjęcia :)

 

 

 

 

Poniżej loga htc, dostrzegamy emblemat Beats Audio® sugerujący nam, że telefon będzie wydobywał z siebie dobre i miłe dla ucha dźwięki. O tym czy tak jest w dalszej części testu.

Obudowa od dołu zakończona jest zasuwaną klapką w jednym z pięciu kolorów. Pod nią kryje się slot karty sim oraz karty pamięci.
Na tej informacji zakończmy wstęp i przejdźmy do właściwych testów :)

 CHARAKTERYSTYKA:

Został zaprezentowany we wrześniu 2012 roku jako jeden z pierwszych modeli mających na pokładzie Windowsa 8.
Wyposażony w dwurdzeniowy procesor o taktowaniu 1 [GHz] oraz pamięć 512 MB RAM nie robiły już w zasadzie na nikim wrażenia. Jednak z dość dobrze, jak na wczesny etap, dopracowanym Windowsem telefon działał bardzo płynnie i obsługa była i nadal jest bardzo przyjemna.
Jak na dzisiejsze czasy, wbudowana pamięć także nie poraża – producent podaje 4 [GB] jednak, do naszej dyspozycji mamy około 3 GB. Troszkę mało, zważywszy na fakt ile zajmują aplikacje, czy gry.
Pamięć tą możemy rozszerzyć za pomocą kart microSD, chyba jednych, z bardziej popularnych na rynku. Są one stosunkowo tanie i dostępne niemal w każdym sklepie z odrobiną sprzętu elektronicznego :) HTC 8s obsługuje karty o pojemności do 32 [GB]. Dzięki temu, możemy zapisać więcej muzyki, zdjęć, czy filmów.

ZDJĘCIE, A MOŻE FILM…?!

A jeżeli już o zdjęciach i filmach mowa… Do dyspozycji 5 Mpix aparat robiący dość przyzwoite zdjęcia. W dzień wyglądają na naturalne. Kolory są zadowalające. Zdjęcia robione z lampą z bliska wyglądają dobrze, te z odległości już niekoniecznie..
Ogólnie jednak, nie wypadają najgorzej i do upamiętnienia losowych sytuacji nadają się wyśmienicie:)
Dużą zaletą aparatu jest jego szybkość działania. Autofocus po kliknięciu w ekran bardzo sprawnie „łapie” ostrość i wykonuje zdjęcie.
Zaletą jest także fizyczny przycisk spustu migawki, o którym już coraz częściej zapominają producenci smartphonów,a który czasem jest bardziej poręczny niż klikanie w ekran :)
Podczas robienia zdjęć możemy zmienić je za pomocą kilku wbudowanych efektów, takich jak odcienie szarości, negatyw, sepia, czy solaryzacja. Kilka przykładów poniżej.
Poza efektami, możemy ustawić rozdzielczość (VGA, 2M, 3M, 4M i najwyższa – 5M – 2592×1556), balans bieli, ekspozycję, kontrast, nasycenie, ostrość, ISO oraz bardzo popularny w nowych aparatach tryb wykrywania twarzy :) Na tym, ustawienia aparatu się kończą. Na ekranie, gdy aparat jest włączony mamy do wyboru jeszcze 3 ikony służące do przełączania trybu lampy, włączenia opcji nagrywania filmów oraz skaner kodów QR oraz Microsoft Tag (pod tym przyciskiem możemy dodać więcej dodatkowych funkcji – aplikacje ze sklepu).
A teraz słów kilka o filmach.  Największa rozdzielczość 720p, a więc jest dobrze :) Obecnie każdy produkowany smartphone posiada taką rozdzielczość.
W opcjach, podobnie, jak w przypadku aparatu, możemy wybrać efekt, balans bieli, kontrast, rozdzielczość, nasycenie oraz ostrość.
Filmy możemy nagrywać także z włączona diodą LED, która lekko rozświetli nam ciemniejsze otoczenie. Przykładowy film znajduje się na końcu testu.

MUSIMY NA CZYMŚ WYŚWIETLAĆ OBRAZ… :)

Zajmijmy się ekranem, który oferuje nam rozdzielczość 480 x 800 pix przy 4 calach wielkości i 16 milionach kolorów. Wykonany jest w technologii Super LCD, którą to stworzyło Sony wraz ze Samsungiem. Ekran posiada nieco mniej żywe kolory niż AMOLED, jednak w pełnym słońcu jest bardzo czytelny, a poza tym, zapewnia mam dłuższy czas pracy na baterii ze względu na zmniejszone zużycie energii. Wyświetlacz zasługuje na duży plus.
Oczywiście jest on pojemnościowy, obsługujący multitouch.
Posiada wbudowany czujnik zbliżenia, oświetlenia oraz akcelerometr. Brak niestety żyroskopu.
Cały ekran chroniony jest pod szybką Gorilla Glass, która ma zwiększoną wytrzymałość na rysanie się.

LUDZIE LISTY PISZĄ…

…a my piszemy sms’y ;) I to w bardzo przyzwoitej formie. Jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić, sms’y otrzymujemy w formie czatu, co jest bardzo przemyślanym rozwiązaniem, stosowanym w niemal wszystkich systemach komórkowych (Android, iOS, BlackBerry, czy opisywany Windows Phone). Sposób wprowadzania jest oczywisty – klawiatura ekranowa. Na pierwszy rzut oka, bardzo prosta, schludna (tak jak reszta interfejsu). Pisanie na niej nie sprawia żadnych problemów, ponieważ kolejne pola z literami oddzielone są niewielką przerwą.
Mam także do dyspozycji zestaw emotikonów, tych tradycyjny, ze znaków interpunkcyjnych oraz graficznych. Te drugie jednak nie są poprawnie przesyłane na telefony z innym systemem.
HTC posiada również możliwość odbierania i wysyłania wiadomości multimedialnych.
Minusem jest sposób powiadamiania o dostarczeniu wiadomości do adresata – dostajemy osobną wiadomość, która zapisuje się w skrzynce odbiorczej. Jest to dość uciążliwe, ponieważ, jeżeli jej nie odczytamy widnieje ona jako nowa wiadomość. Miejmy nadzieję, że wraz z aktualizacjami Microsoft poprawi raportowanie.
Znalazłem jeszcze jedną niedogodność, ale wywodzi się ona z faktu, że przez ostatnie kilka lat używałem Androida.. mianowicie brak Swype lub podobnego programu. Ułatwia i przyspiesza on niesamowicie sposób wprowadzania tekstu :) Według mnie nie ma obecnie lepszej metody na wpisywanie tekstu na smartphony.

BEZPRZEWODOWO, CZY KABLEM?!

Łączność bezprzewodowa to już standard. Mamy więc do dyspozycji Bluetootha w technologii 2.1, WLAN 802.11 w standardzie b, g oraz n. Producenci nie pokusili się o dodanie modułu NFC (Near Field Communication), technologii, która tak na prawdę dopiero raczkuje, aczkolwiek zapowiada się bardzo obiecująco.
Poza łącznością bezprzewodową, znajdziemy miejsce do podłączenia przewodu z końcówką microUSB, która służy zarówno za ładowarkę oraz za przewód do transmisji danych.
Telefon wyposażony jest także w standardowe wejście słuchawkowe typu jack 3,5 mm.

ONI WIEDZĄ, GDZIE JESTEŚMY.. :]

Jeżeli lubimy podróżować lub uprawiać sport z rejestrowaniem tras przyda nam się GPS, który w tym telefonie został wzbogacony o rosyjski system nawigacyjny GLONASS (o tym systemie napiszę w osobnym artykule).
Sygnał z satelitów GPS łapany jest bardzo szybko (jeżeli jesteśmy na świeżym powietrzu), wskazuje pozycję z dokładnością do ok. 3-5 m. Dodatkowo może być wspierany za pomocą połączenia z internetem A-GPS (WiFi lub dane pakietowe).

POSŁUCHAJMY, CO W TELEFONIE GRA



Jak już wcześniej wspomniałem, HTC wyposażyło swój smartphone w przetwornik dźwięku Beats Audio. Czy słychać różnicę? Słychać.. :) Szczególnie przy odsłuchiwaniu niskich tonów, odczuwamy „głębię”. Efekt jednak jest tym lepszy im lepsze posiadamy słuchawki lub głośniki. Na słuchawkach dołączonych do zestawu niestety nie zauważymy zbytnio różnicy. Tutaj troszkę się zawiodłem, ponieważ myślałem, że jeżeli producenci decydują się na Beats Audio w telefonie, to mogliby zapewnić sprzęt do słuchania muzyki na godnym poziomie :)
Warto też zaznaczyć, że logo Beats Audio pojawia się tylko po podłączeniu słuchawek czy głośników do smartphona. Jeżeli słuchamy muzyki lub oglądamy film na wbudowanym głośniku jesteśmy zmuszeni obyć się bez przetwornika BA. Jakość głośnika jest średnia. Przy większej głośności odtwarzana muzyki przestaje mieć coś wspólnego z fajnym brzmieniem i zaczyna wręcz denerwować. Takie uroki tych wbudowanych głośników :)

GRY I APLIKACJE

Po pojawieniu się na rynku systemu Windows Phone z grami i aplikacjami było marnie, ale nie jest to nic dziwnego, ponieważ z Androidem było podobnie.
Zanim deweloperzy zajęli się pisaniem aplikacji troszkę czasu upłynęło. Jak jest teraz? Już całkiem dobrze. Po wejściu w sklep ukazuje nam się lista trzech opcji do wyboru: HTC Apps, aplikacje i gry. W pierwszej opcji, w czasie pisania tego tekstu, było dostępnych sześć pozycji, mniej lub bardziej interesujących.
Przejdźmy jednak do gier. Opcja ta kryje zarówno oferty płatne jak i darmowe. Tych darmowych jest już całkiem sporo i każdy wybierze na pewno coś dla siebie. Niektóre gry oznaczone są logiem konsoli Microsoftu – Xbox. Pozwala nam to wnioskować, że posiadają lepszą grafikę i są ciekawsze. I jest to po części prawda. W tej kategorii znajdziemy takie hity jak Angry Birds, Cut The Rope, Lets Golf 2, Need For Speed: Hot Pursuit,  Jetpack Joyride, Fruit Ninja, czy Rayman Jungle Run. W sklepie dominują cztery ceny wg których wycenione są aplikacje: 3,49 zł, 10,49 zł, 17,49 oraz 23,99 zł.
Czy są to wysokie kwoty? Kwestia sporna.

Aby nasz smrtphone był w pełni użyteczny musimy doinstalować kilka niezbędnych aplikacji. Tutaj sklep przychodzi nam z pomocą. Znajduje się w nim dużo użytkowych pozycji, a co najważniejsze większość z nich jest darmowa. Znajdziemy wśród nich YouTube’a, Facebook’a, Skype, aplikację Allegro, aplikacje obsługujące konta bankowe, aplikacje sportowe (Endomodo, Sport Tracker), a także aplikacje multimedialne. Jest tego na prawdę pokaźna lista i jak zapewnia koncern z Redmond, ciągle przybywa oprogramowania.

Jest jednak pewien drobny minus… aplikacji oraz gier nie da się zapisywać na karcie pamięci, co oznacza, że liczba posiadanych pozycji jest ograniczona pamięcią telefonu (ok.3GB).  Czy zostanie to zmienione przy kolejnych aktualizacjach? Zobaczymy.

USTAWIENIA, USTAWIENIA…

Przesuwając „główny ekran” w lewo uzyskujemy dostęp do listy aplikacji.
Nas jednak będzie interesowała pozycja pod nazwą ustawienia, ponieważ znajduje się w niej kilka nowych lub odświeżonych, mniej lub bardziej potrzebnych rozwiązań, które warto przedstawić w tym teście :)
Zaczniemy od motywów, które są znane już od wieków, jednak ze względu na specyfikę wyglądu całego interfejsu Windowsa Phone bardzo ładnie komponują się z kafelkami. Możemy wybrać jeden z kilkudziesięciu interesujących kolorów (tzw. kolor wiodący), które jednym kliknięciem przeniesiemy na kafelki :) Poza tym możemy wybrać sobie tło… i tutaj niespodzianka, bo nie mamy standardowo żadnych tapet do których zdążyliśmy się przez lata używania telefonów przyzwyczaić. To co nam zaoferowano to tło ciemne lub jasne.. Jakby na to nie patrzeć, jest to dość skromna opcja. Mimo tego z kolorami kafelków wygląda to bardzo przyzwoicie i schludnie.. może właśnie ta prostota ma urok?!

Nowością, jaka znalazła się w Windows Phone, a z która wcześniej raczej się nie spotykaliśmy jest Kącik dziecięcy.
Opcja, można by powiedzieć, że mało przydatna.. ale czy na pewno?
Pomyślmy, że dzieci coraz częściej sięgają po telefony żeby pograć, posłuchać muzyki, czy obejrzeć filmik. Może się zdarzyć, że zupełnie przypadkowo jakaś gra będzie wymagała zakupu dodatkowych opcji i dziecko nieświadomie klikając pozbawia nas kilkudziesięciu złotych… sytuacja przykra, ale coraz częściej słychać o aplikacjach naciągających użytkownika na koszty. Opcja kącik dziecięcy pozwala stworzyć osobny pulpit dla pociechy, na którym, znajdą się aplikacje, muzyka czy filmy, które sami tam umieścimy. Przez ten dodatkowy ekran nie da się zadzwonić, połączyć z internetem itp. Jest to zabezpieczenie dla rodziców, którzy dają swoim małym pociechą do zabawy telefon czy tablet. Może aplikacja nie będzie bardzo popularna, jednak dla niektórych użytkowników na pewno sprawdzi się wyśmienicie.

Teraz opcja z dziedziny zabezpieczeń… Znajdź mój telefon.
Dzięki niej możemy ze strony windowsphone.com po zalogowaniu, zdalnie włączyć dzwonek, zablokować telefon, wymazać zawartość, a nawet wysłać aplikację oraz co najistotniejsze – zlokalizować naszą zgubę. Musimy jednak pamiętać, że w telefonie powinna być aktywna karta SIM. Serwis windowsphone.com wysyła na podany nr sms, który aktywuje wyżej wymienione zdarzenia. Opcja ta jest bardzo dobrze znana użytkownikom spod znaku jabłka ;) iPhon’y, iPod’y oraz iPad’y już od dawna umożliwiają ich lokalizację. Niemniej jednak zasługuje ona na pochwałę, ponieważ zwiększa bezpieczeństwo użytkowania telefonu :)

Opcja dla osób lubiących gadżety ;) Grzeczny dzwonek
Widząc tą pozycję w ustawieniach na początku nie wiedziałem z czym to można powiązać, ale po kliknięciu wszystko stało się jasne :)
Mamy do zaznaczenia trzy warianty. Pierwszy z nich umożliwia nam zmniejszenie głośności dzwonka po podniesieniu ze stołu dzwoniącego telefonu.  Drugi, z kolei zwiększa nam głośność dzwonka, jeżeli mamy HTC w kieszeni lub torebce. Trzeci jest moim faworytem… po obróceniu 8s wyświetlaczem do dołu podczas dzwonienia skutkuje wyciszeniem dzwonka :) Opcja bardzo fajna i przydatna.

 

 

 GALERIA

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Google Glass – rozszerzone spojrzenie na świat

przez , 10.sie.2013, w Artykuły, GŁÓWNA

Już jakiś czas Google bombarduje nas informacjami o swoim nowym super gadżecie – Google Glass. Są to okulary, które mają na celu rozszerzyć rzeczywistość (augmented reality), a więc na świat rzeczywisty nakładać komputerowo generowane obrazy, informacje.
Z doniesień firmy z Mountain View, dowiadujemy się, że okulary mają posiadać funkcje smatphona i mieć możliwość sterowania głosem.
Co ciekawe, Google Glass, będą potrafiły przesłać dźwięki do mózgu bez wykorzystania słuchawek.. W jaki sposób? Za pomocą przewodnictwa kostnego. Brzmi dość tajemniczo.. ale w skrócie chodzi o to, że do przesyłania dźwięku wykorzystuje się wibracje, które odczuwa nasze ciało. Dźwięk przekazywany przez te wibracje jest jednak słabszy od tego przesyłanego droga powietrzną o około 60 dB.

Okulary będą oparte na systemie Android, a ekran umożliwiający wyświetlanie obrazów będzie miał 640×360 pix. Google wyposaży Glass’y w kamerę 5 MPx, która będzie mogła rejestrować filmy z maksymalną rozdzielczością 720p.
Dla użytkownika zostało przewidziane 12 GB na dane, które będziemy mogli przesłać bezprzewodowo przez Bluetooth lub WiFi 802.11 w standardzie b/g.  W obudowie znalazło się także wejście microUSB, do komunikacji z komputerem.
Google nie podaje informacji w jaki procesor wyposaży swój gadżet.

Tajemnicą pozostaje także bateria jaka zostanie zastosowana. Patrząc na projekt okularów, wydają się bardzo smukłe i nie posiadają dużo miejsca na umieszczenie spektakularnego akumulatora. Możliwe, że google pokusi się o ładowanie promieniami słonecznymi?!

Planowane pojawienie się okularów na rynku zostało zapowiedziane na końcówkę 2013 roku. Data wydaje się być realna, gdyż pierwsze egzemplarze dotarły już do deweloperów.
Nie jest znana cena, ale znając możliwości okularów nie będą one należały do najtańszych ;) Pozostało nam poczekać na premierę :)

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , , , , , , więcej...

GLONASS – trochę inny GPS

przez , 07.sie.2013, w Artykuły, GŁÓWNA

GLONASS, a  właściwie Globalnaja nawigacionnaja sputnikowaja sistiema, jest systemem nawigacyjnym pochodzącym z Rosji. W jego skład wchodzi 31 satelitów z czego 24 mają status operacyjny (wysyłają sygnał). Swoim zasięgiem obejmują całą ziemię.
Projekt został zapoczątkowany pod koniec 1976 roku i z różnym skutkiem kontynuowany. Od roku 2011 jest już w pełni finansowany i rozwijany (wysyłane satelity kolejnej generacji).
Początkowo, żywotność satelitów pierwszej generacji  wynosiła zaledwie dwa lata, przez co projekt podupadł z przyczyn finansowych. Technologia, jaką udało osiągnąć się w XXI wieku pozwoliła inżynierom rosyjskim na zwiększenie żywotności do około 10 lat. Udało się to osiągnąć głownie dzięki poprawie statusu finansowego Rosji po objęciu władzy przez Putina, który bardzo chętnie wspiera GLONASS.

Spójrzmy teraz na aspekty techniczne tego systemu.
Podobnie jak GPS, uzyskiwanie pozycji odbywa się poprzez przecięcie czterech sfer, których promienie są znane.
Orbity są prawie kołowe , a wysokość na jakiej poruszają się satelity wynosi nieco powyżej 19 000 km. Są więc nieco niżej niż amerykański GPS.
Okres, w jakim satelity okrążają orbitę wynosi 11,25 h, tak więc co 17 okrążeń  każdy satelita pojawia się nad tym samym punktem na Ziemi.
Satelity systemu GLONASS  transmitują taki sam kod, jednak na innych częstotliwościach, a sam sygnał nie jest w żaden sposób zakłócany (sygnał GPS do 2000 roku był zakłócany).
Przesyłane informacje posiadają odpowiedni format, który nazywany jest tablicą. Znajdują się w niej takie informacje jak: współrzędne, prędkość, przyspieszenie oraz numer identyfikacyjny danego satelity, a także poprawkę zegara satelity do czasu GLONASS oraz datę.

Cały system monitorowany jest z ziemi przez Główne Centrum Kontroli znajdujące się w Moskwie. Poza tym centrum, na terenie Rosji znajdują się jeszcze 3 stacje monitorująco-śledzące oraz jedna na Ukrainie.
Poprawność działania GLONASS kontrolowana jest także przez niezależny ośrodek znajdujący się w Niemczech.

Pomimo tego, że rosyjska nawigacja dedykowana była początkowo tylko dla zastosowań wojskowych oraz do nawigowania okrętów oraz łodzi podwodnych, to obecnie prawie w całości służy celom pozamilitarnym (chociaż sygnał wojskowy jest nadal nadawany).
Coraz więcej urządzeń wyposażone jest w odbiorniki GPS oraz GLONASS. Ma to służyć poprawie dokładności lokalizowania urządzenia. Najwięcej odbiorników GLONASS wykorzystywane jest we flagowych smartphonach m.in iPhone 4S oraz 5, Samsung Galaxy S III i S IV, HTC ONE, Sony Xperia S, a także w LG L9 oraz Nokii Lumia 900.
Jedyny jak dotąd samochód wyposażony w taki odbiornik to rosyjski Jo-mobil.

Patrząc na listę urządzeń, jak obsługują ten system, możemy wnioskować, że już niedługo stanie się on tak samo popularny jak dobrze wszystkim znany GPS.
Wydawać się może, że z takiego rozwinięcia sprawy możemy czerpać same korzyści, a nasze urządzenia będą szybciej „łapać” sygnał i będzie on dokładniejszy, jednak czy na pewno kolejny system, który „wie” gdzie jesteśmy jest nam potrzebny..?!

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...

Archiwum

Wpisy, chronologicznie...